Minął już tydzień od powrotu. Realia życia szybko wzięły mnie z powrotem w swoje objęcia. Praca, dojazdy, zakupy, odsnieżanie. Czasami znajduję na biurku jakieś notatki i papiery z przygotowań do wyjazdu.
Ten wyjazd nie był dla mnie latwy. Najbardziej obawiałem sie momentu pożegnania i zamknięcia za sobą drzwi. W czasie przygotowań wielokrotnie miałem pokusę by znaleźć jakąś przyczynę, przekonać siebie samego, że nie mam nad tym kontroli i zrezygnować. A to, że teraz mi "nie wypada" jechać, bo rodzina. Ze kryzys i lepiej oszczędzać pieniądze. Że zamieszki w tamtym rejonie świata. Że lepiej nie przedłużać urlopu. Itd. Ale wiedziałem, że taka okazja się więcej nie powtórzy. To trochę jak z przejeżdzającym pociągiem. Stoję na stacji i jedzie pociąg. Staje na krótko, drzwi się otwierają i waham się czy wsiąść. Za chwile drzwi się zamkną i pociąg odjedzie. Czy przyjedzie następny?
Oczywiście, ze tęskniłem. Miałem zdjęcia Witusia i Asi ze sobą. Każde spojrzenie na zegarek, to bylo sprawdzenie która jest tu godzina. Potem -6 godzin w tył i sprawdzenie co robią Asia i Wiktorek.
Poza własną chęcią odkrywania świata, chcę by Wiktorek kiedyś mógł powiedzieć, że jego tata to cos więcej niż wizyta w zoo co roku. Mój ojciec przemieżył Tatry wzdłuż i wszeż i do dzis pamiętam wszystkie jego odznaki. Wiem, ze nie uchronię Wiktorka przed mackami komercjalizmu. Jedyne co będę mógł zrobic to zainspirować go by walczył o spełnianie swoich marzeń w życiu. Nie muszą to byc wycieczki. Cokolwiek co będzie chciał robić z pasją. Może wtedy wyciągnę zdjęcia z centrum Afryki i przekonam go, że życie nie kończy się na pracy i zakupach.
Jak na ironię ten wyjazd był możliwy dzięki osobie, którą ciężko wyciągnąć z domu na wycieczkę 2 km od domu. Mało wymagająca, nie narzekająca kobieta epoki PRL. Ginący gatunek, którego nie są w stanie zastąpić plastikowe panienki widzące jedynie komercję. Dzięki Lusia !
Asia dała sobie radę wspaniale! Żadnego narzekania i dużo słów otuchy i zrozumienia.
Nastepny "męski" wyjazd za 3-4 lata. No, chyba że szybciej znajdzie się chętna osoba do towarzystwa ;-).
Krzysiek
Comments